środa, 6 czerwca 2018

Kiedyś – nie ma takiego dnia tygodnia. [Janet Dailey]

Kiedyś – nie ma takiego dnia tygodnia.

Kiedyś - czym jest tak naprawdę to słowo? co oznacza? jak odległa droga jest do tego kiedyś? czasami zastanawiałam się czy kiedyś to za rok, dwa? pięć? a może kiedyś to tak naprawdę to - to drugie życie które podobno jest. 
Pięć lat temu usłyszałam "kiedyś" dziś po tylu latach wciąż jest to "kiedyś" mimo upływu lat droga do tego się nie skraca czasami wydaje mi się, że im bliżej do tego tym trasa wydłuża się jeszcze bardziej, i bardziej i bardziej, to tak jak z piątkiem w pracy przed długim weekendem kiedy na to wolne czekasz to wydaje Ci się że czas dwa razy wolniej mija.
Tak samo jest z tym, boję się  że czekając aż nadejdzie w końcu to kiedyś, dojdę do wniosku, że ten czas czekania minął, że ja już nie chcę tego wszystkiego, na co czekałam kilka lat wcześniej.
Boję się, że będę czuła się niespełniona w tym wszystkim, że to wszystko co chciałam o czym marzyłam wydarzyło się kilka lat za późno nie dlatego, że tego chciałam tylko dlatego, że to już czas najwyższy że wypada?
''Kiedyś" - sześć liter, dwie sylaby, jedno słowo a dla każdego znaczy coś zupełnie innego.

sobota, 5 maja 2018

Nie ma drogi do miłości. To miłość jest drogą.


"Łatwo znaleźć składniki miłości, ale wszystko zależy od tego, jak się je miesza. Potrzeba ogromnej pracy. [...] Po pierwsze, trzeba umieć rozumieć i akceptować. Potem trzeba być najlepszym przyjacielem. Zawsze. Trzeba pracować nad pokonywaniem tego, czego w tobie nie lubi druga osoba. Potrzeba wielkiego serca, mimo że tak łatwo jest po prostu być małym człowiekiem w tak wielu sytuacjach... Czasami iskra zapalająca miłość jest z ludźmi od początku. Ale wielu tę iskrę bierze za płomień, który - jak uważają - będzie trwał wiecznie. To dlatego tak wiele ognia i żaru serc ludzkich po prostu się wypala i w końcu gaśnie. Nad prawdziwą miłością trzeba pracować diabelnie ciężko."

— Jonathan Carroll
"Śpiąc w płomieniu"

wiesz, czasami wracam do tego wszystkiego, wracam do wspomnień tych z przed 5 lat, wracam i wspominam początki, wspominam to wszystko od czego zaczęliśmy, wspominam zawsze z uśmiechem na twarzy mimo, że w tamtym czasie nie zawsze nam było do śmiechu, byliśmy dziećmi, które dopiero zaczynają uczyć się czym jest miłość, nikt nie pomyślałby, że coś z tego będzie. Bo wiesz, ja również nie dawałam nam szansy On o tym dobrze wie. Próbowaliśmy, każdego dnia i wiesz co czasami się udawało były dni że potrafiliśmy zrobić krok w przód. Ale zaraz przychodził tak dzień, że cofaliśmy się o dziesięć kroków w tył. Bo wiesz, łatwo jest rozmawiać przez facebooka, czy wiadomości, gorzej z tym wszystkim kiedy stoimy twarzą w twarz. Potrzebowaliśmy wielu godzin, dni, czy chociażby miesięcy, odbyliśmy mnóstwo rozmów, kilkadziesiąt sprzeczek przez które wylaliśmy setki łez. Były rozmowy przy których obydwoje płakaliśmy, były problemy przed którymi stawaliśmy razem a jednak osobno. Każde z nas musiało podjąć ważne decyzje, które mogą nieść konsekwencję na resztę życia naszego jak i innych. Staraliśmy się, z początku osobno z czasem już wspólnie. Staraliśmy się zbudować coś co będzie tylko nasze. Coś co własnymi siłami zbudowaliśmy. Uczyliśmy się wszystkiego od początku, przebywania ze sobą, całowania, spędzania czasu wspólnie, zaufania, cierpliwości, uczyliśmy się akceptowania siebie.
Przez te 5.5 roku tyle się wydarzyło, poniekąd osiągnęliśmy swój mały sukces zbudowaliśmy coś własnego coś co jest tylko nasze, ale wiemy że to tylko cząstka tego wzzytskirgo. Dziś ludzie mają inne podejście do nas bliscy cieszą się naszym szczęściem i traktują nas już jak swoich ale wtedy, wtedy nawet ja nie wiedziałam czy przetrwamy. Dziś nasze plany i marzenia są inne dziś marzymy o wspólnej przyszlosci już za kilka lat i chociaż wciąż jest trudno,wciąż nasze poglądy się róznia staramy się iść w tym samym kierunku.
Dziś jesteśmy w każdej styuasyt razem, nie ma mnie i jego. Dla nas te dwa słowa nie istnieją.
Dziś jesteśmy my, są nasze sukcesy, nasze porażki, nasze problemy staramy się rozwiązywać wszystko wspólnie bo na tym to polega.
Każdy mówię że ta pierwsza miłość jest najwaxnajważn że to ona zostawia ślad w naszej pamięci, że czasami miłość nie rdzewieje.  Ostatnio los postawił mnie przed czymś znów wrócił wrocil i dał mi do zrozumienia ze gdybym tylko była sama mógłby to wykorzystać, chciał sprawdzić czy będąc nawet w związku udałobyda się.
Nie mam do niego zalu po siedmiu prawie latach nie czuje do niego nic mimo że był tą pierwszą szkolną miłością ale nic po za tym. Dziś dziękuję każdego dnia za to że poznałam P ,że to dzięki niemu stałam się kobietą, że to z nim zaczęłam dorosłe życie, tak naprawdę to on nauczył mnie wzzysykiego czego nie nauczyłeś mnie Ty. Dziś Gdy mam osobę na ktora mogłem liczyć w każdej chwili, która jest przy mnie w każdej miniuci, na która moge liczyć a on mi nigdy nie odmówi pomocy, przy nim czuję się bezpiecznie to jego chce na ojca moich dzieci i męża dla mnie. Dziś wiem że nie zaryzykowałabym nawet głupim spotkaniem z Tobą miło że przez wiele lat chcialsb usiąsc na przeciwko Ciebie i zapytać o wiele spraw dziś znam odpiwiedzi na wszystkie bez żadnego spotkania , a na więcej nie pozwolę sobie bo wiem że mam za dużo do stracenia. Być może resztę swojej przyslzosci na którą wspólnie pracujemy. 

sobota, 31 marca 2018

.....

"Może prawdziwa miłość jest kwestią decyzji. Decyzji o daniu komuś szansy.
Poświęceniu się dla kogoś, bez oglądania się na możliwość cofnięcia wszystkiego albo na to czy ktoś Cię zrani, albo czy on jest tym jedynym.
Może miłość nie jest czymś co Ci się przydarza.
Być może to coś, co musisz wybrać."


Już dawno by nas nie było, w sumie nawet nie zaczęlibyśmy tego wszystkiego gdybym nie dostała od niego szansy, gdybym nie dostała tych szans kilkanaście. Wiele razy zawaliłam w tak wtedy krótkim dla nas związku, krótkim i trudnym. Za każdym razem przychodził i wystawiał rękę wraz z kolejną dla mnie szansą mimo że to nie On był winny. Tylko ja.  Ile razy go zraniłam? Wiele... i to nie czynami bo tego akurat nie było. Zraniłam Go słowami, słowami których chyba nikt nigdy nie chciałby usłyszeć, od kogoś kogo kocha. Zadawałam mu te ból świadomie a czasami nie zastanawiając się nad tym co mówię. Po prostu wypowiadałam to wszystko co czułam a czułam wtedy dużo tylko, nie do Niego. 
Dziś wiem, że gdyby nie jego zawziętość, nas by nie było. On zapewne ułożyłby sobie życie z kimś innym, a ja? Ja zapewne też. Dziś mogę tylko dziękować za to co mam. A wiem, że z Nim mogę mieć jeszcze Więcej.

piątek, 9 marca 2018

Dzień Przechwalanek

Zastanawiałam się nad tym co mogłabym tutaj dodać i w sumie to Ty mi dałaś temat. Tak! Ty Kobieto.
My kobiety jesteśmy takimi osobnikami, że uwielbiamy być lepsze od drugiej, pewnie się  zastanawiasz i  mówisz sobie w myślach-co ona gada wcale taka nie jestem. Większą część nas właśnie taka jest. Koleżanka wyczaiła piękna bluzkę na wyprzedażach i to za grosze, kurcze Ty też musisz mieć, nie ważne że będzie taka sama przecież Ty bedziesz wyglądała w niej lepiej. Wiele razy kierowałam się modą koleżanki, czy jakiejś blogerki, nawet pamiętam jak idąc na jedno z wesel spodobała mi się sukienka jednej dziewczyny z tej uroczystości Była przepiękna,oczywiście sukienka! Nie dziewczyna:-D. Całe wesele obserwowałam tą sukienkę z jakiego materiału jest zrobiona, jakieś charakterystyczne wzory. Nawet szukałam jej w Internecie bo tak mi się spodobała. Niestety sukienki nie dostałam nigdzie ponieważ była z zagranicy. Ale nie o sukienkach chciałam napisać- tylko o tym że my kobiety uwielbiamy się przechwalać wszystkim, po zaobserwowaniu Walentynek, czy Dnia Kobiet stwierdziłam że jest to święto "a ja dostałam takie" tak Te dwa święta powinny zmienić nazwę na "Przechwalanki" i wiecie co wygrały byśmy je. To nie są dni kiedy czujemy się wyjątkowe, w pewien sposób ważniejsze niż w zwykły dzień, wtedy słyszymy więcej miłych słów, jesteśmy doceniane, dostajemy upominki, mamy czas żeby spędzić z drugą osobą gdzie nie zawsze w zwykły dzień jest to możliwe. Zamiast docenić te piękne chwilę my kobiety urządzamy wyścig szczurów na Facebooku, na Instagramie, na pierdylion innych stronach społecznościowych CHWALĄC się bukietem, alkoholem, prezentami, uwieczniając to w relacjach 24h albo zdjęciach. To nie jest radość, że Twój mężczyzna o Tobie pamiętał, to jest pokazanie innej że Twój facet jest taki kochany bo pamiętał! A szczerze? Gdyby zniknęły reklamy, zniknęły FB itp 1/5 nie pamiętała by o Tym że jest dzień Kobiet. Od tygodnia w tv przypominają o tym aby kupić kwiatka, o tym żeby sprawić wyjątkowy prezent. Już telewizja pokazuje nam że to święto jest na pokaz a wy sprawiacie , że tak właśnie jest wchodząc na FB i Instagrama od wczoraj -mdli mnie od tych wszystkich relacji bukietów itp . Robicie reklamę danej kwiaciarni? Powinni być wam wdzięczni, najbardziej mnie bawią dwie rzeczy. Ok przejrze te relacje wchodzę na jedną z Nich wielkie podełko z napisem APARAT dodatkowy napis od Ciebie "od misiaczka" super! Dostałaś opakowanie z Aparatu-  na to wychodzi:-D  Bo jak pokażesz zawartość to nikt nie uwierzy że się wykosztował a Logo zrobi swoje. Brawoooo! Druga sprawa Twój facet zabrał Cię na romantyczną kolację pierdylion zdjęć stołu, każdego dania, itp. Po Co? Myślisz że on jest szczęśliwy z tego, że zamiast usiąść z Tobą porozmawiać, zjeść tą kolację która zapewne stygnie musi poczekać aż Ty będziesz miała wystarczającą ilość zdjęć. Dziewczyny zastanówmy się czy nasi mężczyźni wrzucają każdy prezent, upominek itp w internet?
Właśnie. I może to kogoś urazi, może komuś się zrobi przykro może ktoś mi wygranie trudno. Też mam chłopaka i to od ponad 5 lat też spędzamy każde święto też dostaje upominki od Niego ale to są nasze cenne chwilę dla nas nie dla innych pamiętajcie im mniej osób wie tym piękniejsze jest to święto! Dziękuję za uwagę.

czwartek, 1 marca 2018

...........

Dawno mnie tutaj nie było, w sumie to nawet nie wiem co napisać, aby się nie powtarzać. Kiedyś blog był dla mnie odskocznią, miejscem gdzie mogłam napisać wszystko co mi leżało na sercu a nie chciałam aby wiedziały o tym osoby trzecie z mojego otoczenia. Dziś chyba został mi tylko sentyment do tego miejsca. Nie będę ukrywała, że trochę mi brakuje tego pisania, ale wiem jedno wypaliłam się, a może mam po prostu inne priorytety a blogowanie odeszło na dalszy tor? Sama nie wiem.
Nawet nie wiem od czego mam zacząć, może od tego, że mimo pięcioletniego stażu związku u nas nic kompletne się nie zmieniło- myślałam, że z każdym kolejnym rokiem w nasze życie wejdzie małymi krokami przyzwyczajenie. Nawet kiedyś zastanawiałam się nad tym czy może właśnie tak nie jest, może nic już nas w sobie na zaskakuje a każda chwila spędzona razem jest normalna bo tak robiliśmy przez poprzednie lata. Pamiętam nawet jak pytałam się Go czy między nami jest miłość a może to już przyzwyczajenie gdzie kończy się a zaczyna między jednym a drugim ta granica. Odpowiedział mi bez zastanowienia się, że jest to miłość, bo nadal każdego dnia zakochuje się we mnie, każdego dnia szuka ze mą rozmowy bo tego potrzebuje - nie dlatego że tak trzeba, każdego dnia tęskni, czeka na każde spotkanie bo za każdym razem tego potrzebuje a nie dlatego, że musi. Nadal potrafię zaskoczyć, a on mnie czymś o czym nie wiedzieliśmy jeszcze dzień wcześniej. Podczas każdej wspólnej chwili razem nie nudzimy się sobą nie szukamy zajęcia aby tylko na siebie nie patrzeć, może to i Śmieszne ale nie pamiętam kiedy ostatni raz się kłóciliśmy. Wydaje mi się, że z każdym rokiem zbliżamy się do siebie co raz bardziej, niż oddalamy.

niedziela, 14 stycznia 2018

5 lat!

Prawdziwa miłość nigdy nie będzie drogą jak autostrada. Prostą i za pieniądze. Miłość ma różne tempo. Czasami droga jest gorsza, czasami lepsza. Z lepszym i gorszym widokiem na przyszłość. Momentami tracimy widoczność przez mgłę. Najważniejsze jest tą drogą jechać. Nie poddawać się, cisnąć na gaz nawet jeżeli musimy jechać powoli i ostrożnie. To droga bez mety, bo kochać powinniśmy codziennie. 
(żurnalista)

Jeszcze pięć lat temu zarzekałam się, że nie dam nam szansy, że nie spróbuje z Nim niczego, po prostu jak szybko się spotkaliśmy tak szybko mieliśmy to zakończyć. "Dziś" mija 60 miesięcy od kiedy idziemy razem przez życie, i kto by pomyślał? Wiem, że On. Od początku powiedział sobie,że nie odpuści i nie zrobił tego. Od 5 lat razem tworzymy coś co dla nas jest bardzo ważne. Coś co nazywamy miłością , związkiem jak kto woli. Tak naprawdę od takiego małolata zaczęliśmy uczyć się dorosłego życia wspólnie, razem szliśmy przez Nie ucząc się że nie zawsze jest takie jakie byśmy chcieli, że życie jeszcze nie raz będzie plątać nam fligle a nas postawi przed nie jednym trudnym wyborem razem wspieraliśmy się i motywowaliśmy podczas egzaminów końcowych, wspólnie szukaliśmy wsparcia w tej drugiej osobie kiedy zaczynaliśmy nowy rozdział w życiu który nosił tytuł "Dorosłe życie" wspólnie wspieraliśmy się przed pierwszym dniem w nowej pracy, wspólnymi siłami zbieraliśmy pieniądze na nasze pierwsze wakacje. Z każdym kolejnym miesiącem poznawaliśmy się  co raz bardziej, z każdym tygodniem uświadamialiśmy sobie, że każde z nas nie jest takie jak się opisywało, dopiero długie miesiące pokazały nam jak wiele mamy wad, które czasami przeważały nad zaletami, uczyliśmy się kochać, nie tylko to co widać na pierwszy rzut oka, ale również to co jest ukryte gdzieś tam głęboko w środku. Każde z nas uczyło się, że od teraz nie jest sam, z problemami, czy sukcesami, nauczyliśmy się prosić siebie o pomoc, oraz dzielić się sukcesami jakie nam się przydarzyły. Nauczyliśmy się rozmawiać ze sobą, o każdy powie, że łatwo jest napisać, ale nikt nie mówi jak ciężko jest usiąść przed kimś i rozmawiać. Nauczyliśmy się zaufania, które w naszym przypadku jest bardzo ważne, ze względu na rzadkie spotkania. Nauczyliśmy się spólnego towarzystwa, kolejna sprawa która może kogoś rozśmieszyć ale jesteśmy obydwoje jak z innej planety a droga między nami to ho ho i jeszcze dalej każde z nas ma inne zainteresowania co w żaden sposób ze sobą nie współgrają, mamy całkiem innych znajomych.  A charaktery? ooo tu to już jak z jednego kontynentu na drugi. Ale przez te pięć lat małymi krokami uczyliśmy się wszystkiego co jest ważne, za nami najwspanialsze chwile,mamy mnóstwo wspomnień, które jeszcze nie raz zostaną odtworzone przez nas, nie będę udawała ze były tylko dni przepełnione miłością i radością, bo tak nie było, chyba jak w każdym związku była chwila kiedy każde z nas zastanawiało się czy jest sens, czy wspólnie możemy przejść ten gorszy okres, czy potrafimy. Czy nie lepiej odpuścić na tym etapie, i pójść swoją drogą, ale jesteśmy zdania, że większą część problemów rozwiązuje się rozmową, a jeśli obydwoje tego chcemy to musi się udać. I udało się, z każdego problemu wyszliśmy razem doświadczeniu o szczebelek wyżej. Jedno mogę powiedzieć, przez te wszystkie lata, żadnemu z nas nie przyszło do głowy aby zrobić sobie przerwę od siebie. Przez 5 lat związku zawsze byliśmy razem dla siebie. Czy nauczyliśmy się tego wszystkiego? Nie! nie da się nauczyć na zapas, z każdym kolejnym dniem uczymy się wciąż, i jeszcze przez wiele lat będziemy się uczyć.
A czego nam życzę? Życze nam jeszcze więcej miłości i zrozumienia. Szacunku i życzliwości.

"Tańczyłem z paroma dziewczynami przypadkowymi, a potem z Tobą, i przypadkowość skończyła się, bo przecież my byliśmy tamtej nocy umówieni od lat."
i pomyśleć, że u nas od tego jednego tańca się zaczęło.

czwartek, 11 stycznia 2018

...

Chyba nadszedł czas na wyszukanie nowego bloga, myślałam że jak zacznę pisać tutaj to nie będę znikała.
Jednak się myliłam. Bloger znika w marcu do tego czasu muszę skopiować wszystkie notki i przenieść na coś Nowego.