wtorek, 15 sierpnia 2017

13..

Tyle lat już idziemy razem obok siebie, tyle lat uczymy się wspolnie życia uczymy drugą osobę tego dorosłego życia które nie zawsze jest takie łatwe jak nam się wydaje. Tyle lat jesteśmy na każde zawołanie, na każdy telefon, nigdy żadne z nas nie odmówiło pomocy tej drugiej osobie, zawsze jestem dla niego na pierwszym miejscu nigdy dalej czy to jesteśmy sami czy ze znajomymi. Przez te wszystkie lata każdą sprzeczkę załatwialiśmy rozmowa nigdy nie mieliśmy przerw od siebie nigdy nawet nie przyszło mu do głowy żeby ode mnie odpocząć.
Potrafimy ze sobą rozmawiać, śmiać się i milczeć, jesteśmy partnerami, kumplami, i przyjaciółmi. Potrafimy robić tyle rzeczy potrafimy rozdwoic się i rozstroić ale zawsze jesteśmy dla siebie.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

135

Miłość jest wtedy, kiedy w drugim człowieku widzisz wszystko to, co dobre i to, co złe, ale mimo wszystko - chcesz tego doświadczać codziennie.

- Aleksandra Steć

I chociaż kłócimy się i mamy siebie dość czasami to nie zamieniłabym tego na nic.
Bo prócz tego są też te dobre chwile jak wspólny czas, rozmowa, czułe gesty, dwa słowa Kocham Cię i My wciąż ważni dla siebie.

piątek, 4 sierpnia 2017

właśniee

Obiecaliśmy sobie kiedyś, że nie będziemy obcymi ludźmi dla siebie, że przechodząc obok siebie nie będziemy traktować się jak nieznajomi, przecież kiedyś byliśmy dla siebie ważni- przez chwilę ale byliśmy. Trzymamy się tego, nie raz mijamy się na ulicy pamiętamy o sobie w każde święta, w każde urodziny, w tym roku TY zrobiłeś coś na co nie stać Cię było przez wiele lat, a ja?  ja - dostałam szansę zadania Ci jednego pytania na które potrzebowałam odpowiedzi. Pytania które zadawałam za każdym razem kiedy nadarzyła się okazja nawiązania z Tobą rozmowy- i co raz była usuwana brakowało mi odwagi? a może bałam się co mogę usłyszeć. wiedziałam że dziś, że dziś muszę.
Pierwszy raz życzenia które dostałam od Ciebie były życzeniami które chciałam usłyszeć właśnie od kogoś z kim kiedyś byłam, nie były to oklepane słowa 'wszystkiego najlepszego" życzyłeś mi dużo więcej, pierwszy raz pozwoliłeś sobie życzyć mi miłości takiej na całe życie złapało mnie to za serce bo wiedziałam jak trudno mi było kiedyś życzyć tego Tobie. Byłam szczęśliwa wiedząc, że mogę Ci napisać że właśnie taką znalazłam i liczę że to taka do końca życia, może to chamskie ale chciałam abyś przez chwilę pomyślał- że to TY mogłeś być na jego miejscu. Postanowiłam sobie wraz z podziękowaniem za nie, zapytać się a raczej oznajmić że nie żałowałeś że przez jakiś czas byłam kimś "ważnym " w Twoim życiu. Szczerze byłam zaskoczona tym co przeczytałam bo spodziewałam się innej odpowiedzi. Ale dopiero po tym że załujesz że to się kończyło poczułam ulgę i satysfakcje, satysfakcję że mogę Ci powiedzieć że ja nie, że dzięki temu poznałam kogoś kto jest dla mnie ważny, kogoś kto mimo dzielących nas pasji, mimo dzielących nas zainteresowań, mimo odmiennych charakterów jest zawsze, zawsze kiedy Go potrzebuje że mimo szczeniackiego wtedy jeszcze wieku zachował się jak facet, mimo wszystkich przeciwności i nie porozumień był zawsze ucząc mnie dorosłego życia, w porównaniu do CiebieI będę powtarzać to ciągle- Nie żałuje a ja jestem dumna z siebie że po 6 latach odważyłam się w końcu zadać to pytanie.

sobota, 1 lipca 2017

134

Dawno tutaj nie zaglądałam z potrzeby napisania-wyrzucenia  z siebie tego co czuje dopiero dziś chyba mam chęć wylania tego tutaj, na razie wylewam ale łzy.
Prawie Pięć lat związku, dla jednych to nic dla mnie to dużo, zwłaszcza że wraz z tym związkiem dojrzewałam ja. Z młodej dziewczynki zmieniłam się w kobietę, to Ty pokazałeś mi dorosłe życie uczyłeś mnie iść przez nie razem z Tobą. pięć lat przez te wszystkie miesiące przewinęło się wiele spotkań, nowych decyzji, wyborów, nauczyliśmy się siebie wzajemnie, poznaliśmy drugą osobę można powiedzieć że na wylot, zaakceptowalismy wady zafascynowalisny się zaletami, przeszliśmy nie jedna kłótnie, nagromadziliśmy kilka lat wspomnień. Dziś mając 23 lata i 5 lat stażu związku stwierdzam że to jak kropla wody w morzu, my z roku na rok starsi, nasz bagaż dźwiga kolejne 12 miesięcy spraw, planów, doświadczeń, gestów, spotkań ale nic więcej. Od jakiegoś czasu wydaje mi się że nasz związek stoi w miejscu nic się nie rusza ku czemuś. Od 5 lat widujemy się tylko  w weekendy, nie ma czasu na piątkowe wieczory które chociaż trochę pozwalały wynagrodzić ten czas kiedy byliśmy osobno, nie ma słowa "tęsknię" -przecież widziałem Cię tydzień temu, nie ma decyzji "będę za godzinę, szykuj się " zawsze jest czas na wszystko , tylko brakuje nam Go na spotkania. Brakuje zwykłego słowa"jesteś ważna" brakuje czasami zwykłego zaskoczenia -smsa na dzień dobry, Ciebie w drzwiach w zwykły dzień, rozmowy takiej od serca, spędzonego razem czasu bez znajomych telefonów, internetu czy kwiatka bez okazji , randki w środę a może kolacji w niedzielę. Małe gesty ale jak ważne nie dla mnie dla każdej kobiety. Każda z nas czasami tego potrzebuje, "CZUC "(Nie BYĆ) wszystkim ponad wszystko. Na początku związku słowo"przyszłości" wydawała mi się mało odległa przyszłość była dla mnie jak na wyciągnięcie ręki dziś słysząc w przyszłości wydaje mi się szmat drogi jak stąd dooooo właśnie do czego?
Każdy facet chciałby aby jego kobieta była wizytówką żeby zawsze miała perfekcyjnie dobrane ubrania, makijaż jak modelka z okładki magazynu, a po mimo zmęczenia uśmiech od ucha do ucha. Co z tego że założę najlepsze ubrania, co z tego że zakryje tygodniowego zmęczenie makijażem robionym pół dnia przed lustrem jak w środku czuję się niespełniona. Brakuje mi kroku ku dorosłości ku pójścia dalej z jednego weekendu w tygodniu na cały tydzień spędzony razem. Co z tego że ja tego chce, co z tego że chciałabym spróbować żyć z Tobą, uczyc się Ciebie, oraz życia z Tobą skoro Ty tego nie chcesz nie chcesz bo wiesz że teraz możesz wszystko, możesz wyjść 3razy w tygodniu z chłopakami na piwo, możesz wyskoczyć gdzieś a ja nie muszę o tym wiedziec nie jesteś ograniczony od mojej osoby będąc 23km dalej i Tobie to pasuję. A ja chyba oczekuje trochę więcej może za dużo. Czasami zastanawiam się czy długo będę potrafiła tak czekać ,czekać aż będziesz gotowy..czy nie znudzi mi się to czekanie..
Kobieta jest jak kwiat jak o nią dbasz tak ją masz.

sobota, 24 czerwca 2017

133

Co raz mniej mnie tu, wypalam się całkowicie z pisania, a może nie chce się powtarzać? Nie wiem, wiele razy otwieram bloga i prubuje coś tu zostawić ale kończy się to skasowaniem notki.
Dziś spędzamy weekend osobno każdy z nas na swój sposób, rzadko mamy taką możliwość ale właśnie ta Sobota była cała dla mnie, wybrałam się na Wielkie zakupy, chodziłam po sklepach i przymierzałam wszystko co wpadło mi w oczy nikt mnie nie pospieszał, nikt nie pytał " długo jeszcze, chcesz to kupić, za drogie, ile można przymierzać jedną bluzkę" nie spieszyłam się z uśmiechem na ustach przemierzałam kolejne sklepy w każdym zostawiając coś po sobie w ten sposób pozbawiając moją kartę oszczędności.
Ale nie to było najlepsze, zjadłam obiad na który miałam ochotę, nikt nie wybierał knajpy, sama znalazłam coś na co miałam ochotę, na deser zakupiłam wielkie lody nie bojąc się że przez kolejny tydzień będę musiała wziąć się za ćwiczenia. Zadowolona i szczęśliwa a przede wszystkim zrelaksowana wróciłam do domu zmywając makijaż w za dużej koszulce po pijałam winko z myślą że jutro też jest dzień nasz dzień. Czasami warto zrobić sobie jeden dzień taki cały dla siebie.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

132

Jest kimś wiecej niz bliską mi osobą Jest kimś kogo kocham nawet gdy doprowadza mnie do płaczu,  Jest kimś kto stawia mnie ponad wszystko inne,  kimś kto nigdy nie zabierze ręki gdy skieruję swoją w Jego strone, Jest kimś kto powie "dlaczego nie przyszłaś do mnie z Tym"  kimś kto potrafi sie na mnie gniewać ale mimo wszystko w głębi duszy wiem ze mnie kocha, Jest kimś kto mysli o sobie ale tez i o mnie. Kimś kto stanie w drzwiach i przytuli gdy widzi ze mam gorszy dzień, kims kto kocha mnie w sukience i w za duzym dresie,  w kucyku i w rozwalonej fryzurze,  smutną i radosną kocha mnie w kazdym momencie nie tylko gdy Jest dobrze. Kocha mnie nawet wtedy gdy robie głupstwa,  kocha gdy osiągam sukces.Jest moim Mezczyzną, kochankiem i przyjacielem.

Dostalam Kolejną umowe na 6 miesiacy.
8lipiec 23 urodziny moje
Od 17 lipca zaczynamy wakaacje :)
18 lipiec 4,5 roku razem

niedziela, 4 czerwca 2017

w sedno.

W samo sedno. Tekst nie należy do mnie

"Wierzę w wiele rzeczy. Wierzę w siebie. Wierzę w to, że szacunek jest ważniejszy, niż posiadanie. Wierzę też w to, że niemal każda zła sytuacja, z której wyciągnie się wnioski prowadzi do miejsca, do którego nigdy nie dotarłoby się bez niej.

Nie wierzę za to w ratowanie związków za wszelką cenę i chociaż liczę się z możliwością, że są sytuacje, kiedy powrót do eks ma sens, to jednak 99,99% do nich nie należy.
To, że rozstanie boli, nie jest argumentem, żeby do siebie wrócić.

Każde rozstanie jest jak wybuchająca emocjonalna bomba. Mieszkanie wydaje się zimne i opuszczone. Łóżko za duże. Kotlety robi się na dwa dni, a zupę na cztery. Leżąc w łóżku nie ma co liczyć na to, że ktoś przyniesie nam koc albo gorącą herbatę.

Przed rozstaniem widzi się same wady. Po rozstaniu widzi się same zalety. Dopóki się kogoś nie straci to zauważa się tylko porozrzucane skarpetki, nieumiejętność zadbania o siebie i niepozmywane naczynia. Później okazuje się, że z nikim tak dobrze nie oglądało się filmów, nieporadność była słodka, a brudne naczynia wciąż są lepsze od mieszkania, w którym nikogo nie ma i zaskoczy cię tylko to, jak przejmująco smutna potrafi być cisza.

Wiesz co jest prawdziwe? Codzienność. Bo związki nie składają się ze świąt, wakacji pod palmami i tęsknoty, jak myśleliście, że już się nigdy nie zobaczycie. To tylko nieregularnie wypłacane premie, a związki składają się przede wszystkim z poniedziałków, wtorków i sobót, ze zmęczenia po pracy, robienia zakupów i potakiwania, kiedy ona mówi coś, za czym nie da się nadążyć. Jeśli nie wyszła wam szara codzienność to straciliście wszystko, bo związek, w którym jest się dla 5% dobrych dni i seksu na zgodę to zły związek.

Ludzie lubią mylić poczucie pustki z miłością, ale to że odczuwasz czyjś brak, oznacza tylko, że ten ktoś był w twoim życiu ważny, ale nie oznacza, że wciąż taki jest. Tym bardziej nie oznacza też, że jest najlepszą opcją. Oznacza tylko, że zajmowane przez niego miejsce zostało wytarte gumką, jak szkic zrobiony ołówkiem i teraz można zapełnić go czymś, co pasuje tam lepiej.

To nie był dobry związek.

Mam dla ciebie radę wartą milion dolarów: „Jeśli zastanawiasz się nad tym, czy da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, to przyjrzyj się uważanie i sprawdź czy przypadkiem nie ładujesz się kolejny raz do brudnej kałuży.”

Miałem czytelnika, który do brudnej kałuży wracał latami. Jego dziewczyna najpierw go zdradzała, później płakała, on wybaczał „ostatni raz”, a ona zdradzała go po raz kolejny. Na pytanie dlaczego się na to zgadza odpowiadał, że nigdy nie był z taką dziewczyną, że jest atrakcyjna, miła i inteligenta. Prawda jest natomiast inna – ona była dla niego wyborem, który był prosty i dostępny, a nie dobry.

Musisz wiedzieć, że ludzie nie oddalają się od siebie ot tak. Relacje degenerują się miesiącami. Krok po kroku spada się dla siebie nawzajem z pozycji priorytetu na odpowiednik ekspresu do kawy, który stoi nieużywany i czeka aż będzie potrzebny. Rozstanie to ukoronowanie długiego procesu zapominania o tym, jak być mężczyzną i jak być kobietą. Efekt, w którym stajecie się dla siebie obcymi osobami.

Współlokatorami, którzy mają wspólne mleko i jajka w lodówce.
Tego nie da się naprawić jedną „poważną rozmową”. Do tego trzeba stać się zupełnie innymi osobami, którymi dla siebie nigdy nie będziecie, bo ludzie nie zmieniają się dla tego, co mają. Zmieniają się dla tego, co jest poza zasięgiem, więc zmienisz się dopiero dla kogoś, kogo poznasz w przyszłości.
Jeśli się nad tym zastanowisz, to odpowiedź na pytanie: „Czy to był dobry związek?”, nigdy nie brzmi: „Tak”. Być może „nie był taki zły”, ale od „dobrego” dzieliła go przepaść, bo inaczej nikt z was nie wpadłby na pomysł odbycia poważnej rozmowy pod tytułem: „To już koniec”.

I tak, możecie mieć później wątpliwości. Możecie się wahać i mówić: „Nie jestem pewny/a czy to była dobra decyzja”, ale to zdanie jest tylko długim synonimem krótkiego słowa: „Nie”. Wiesz dlaczego? Bo to oznacza, że może nie dziś, ani za miesiąc, ale w końcu pojawi się ktoś, przy kim nie będzie miało się takich wątpliwości. W takiej relacji możesz być po dwóch stronach barykady – albo ktoś może nie być ciebie pewny, albo ty możesz nie być pewna kogoś, ale odpowiedź wciąż jest taka sama – oboje zasługujecie na kogoś, kto nie ma tych wątpliwości.

Drugie szanse nie istnieją.

Wychowani w świecie Tindera, powszechnych gwarancji, jednorazówek i wymian, myślimy, że nasze działania nie mają konsekwencji. Że wszystko przed nami. Że możemy całe życie próbować kochać, ale nigdy się nie zakochać. Że zawsze możemy wrócić. Że zawsze możemy przeprosić i w ten sposób cofnąć popełniony błąd.

Tylko że jeśli czegoś ludziom brakuje, to świadomości, że szanse nie są wieczne. Szanse są efektem tysięcy drobnych zbiegów okoliczności i niewykorzystane znikają – najczęściej raz na zawsze. Myślenie, że zawsze można spróbować raz jeszcze jest fikcją. W praktyce albo dbasz o to, żeby to była świetna relacja albo to pierdolisz.

Pierwszy wybór polega na tym, że możesz zachowywać się tak, żeby nie przekraczać granic, których nie da się cofnąć bez zdeptania swojej lub cudzej godności. Nie mówisz, że kochasz, jeśli tak nie jest. Nie mówisz, że „to koniec”, chociaż nie jesteś tego absolutnie pewny. Po rozlanym mleku zostaje kałuża. Po nadwyrężonych uczuciach zostaje bolące pęknięcie. Ludzie mogą przywyknąć do tego, że są ranieni, ale to nie sprawi, że zaczną uważać, że to normalne i przestaną odczuwać ból.
Drugi wybór polega na tym, że możesz traktować kogoś, jak pewnik, ale jednocześnie licząc się z konsekwencjami i tym, że w odpowiedniej chwili będzie trzeba znaleźć swoje mentalne jaja i powiedzieć: „To moja wina i przez swoją głupotę straciłem/am coś najważniejszego”, a później żyć ze świadomością popełnionego błędu.

Wiesz dlaczego? Bo tam gdzie wszystko da się cofnąć, tam nic nie ma znaczenia. Wszystko jest po prostu kolejną, bezwartościową próbą. Problem w tym, że w świecie, w którym w ciągu tygodnia można zmienić pracę, miasto i kraj, nie potrzebujemy być z kimś, kto zawsze powie: „Dobra, zacznijmy od nowa”. Potrzebujemy kogoś, kto nie doprowadza do sytuacji, w której musi to mówić.

Rozstanie daje ci szansę na bycie lepszą osobą.
Rozstanie po kilkuletnim związku to zawsze wyzwanie. Wymaga ono zrobienia rachunku sumienia. Przeanalizowania swoich błędów. Ułożenia się na nowo. Nauczenia się nowych rzeczy. Poznania nowych osób. Zmierzenia się z tym, jak bardzo się zaniedbaliśmy. Zauważenia, że nie każda dziewczyna, która się uśmiecha w alejce supermarketu ma od razu ochotę na seks, a mężczyźni ociekający atrakcyjnością wcale nie tak chętnie proponują drugie randki.

To NIGDY nie jest łatwe. Łatwe jest tylko wrócenie do kogoś. Wystarczy przełknąć dumę. Zrzucić kilka kilo. Poważniej zacząć myśleć o życiu, albo przynajmniej przestać udawać rozkapryszonego dzieciaka.

Pytanie o to, czy się z kim zejść, sprowadza się do najważniejszych wyborów jakich dokonujemy. Możliwości czy bezpieczeństwo? Pójście dalej czy zostanie w miejscu? Nowe czy stare? Strach czy komfort?

I jeśli o czymś warto pamiętać to o tym, że zwykle żałuje się tylko tego, czego się nie zrobiło – przepuszczonych możliwości i zmarnowanych szans. Czekania na kogoś i przegapienia wszystkich osób, które w tym czasie czekały na ciebie. Po rozstaniu znów stoisz w miejscu, w którym możesz wybrać, co chcesz. Już nie jesteś tą osobą, która całe życie spędziła w Milanówku, bo tak było jej wygodnie. Teraz wiesz, że możesz wyjechać na Malediwy, do Nowego Jorku, Paryża, na Bali albo kupić chatki w Szkocji, w której wieczorami będziesz siadać na kanapie przed rozpalonym kominkiem.

Teraz możesz być z kimkolwiek zechcesz. Z kimś, kto udowodni ci, że nigdy nie jest za późno na miłość, na nowy początek i na związek, w którym być może po raz pierwszy nie będziesz czuć, że coś dla niego poświęcasz i każdego dnia musisz mierzyć się z problemami.

W tej chwili wszystko zależy od ciebie. Trzymasz rękę na czerwonym guziku. Pytanie czy go wciśniesz?"

- Volantification

 U nas wszystko dobrze no prawie, ale w każdym związku są gorsze dni, my chyba nasze przeszliśmy.